VI. RANEK I WIECZÓR.
Reading edition
Słońce błyszczy na wschodzie w chmur ognistych wianku, A na zachodzie xiężyc blade lice mroczy, Róża za słońcem pączki rozwinione toczy, Fijołek klęczy zgięty pod kroplami ranku.
Laura błysnęła w oknie, ukląkłem na ganku; Ona muskając sploty swych złotych warkoczy, Czemu, rzekła, tak rano smutne macie oczy, I miesiąc i fijołek i ty mój kochanku?"
W wieczór przyszedłem nowym bawić się widokiem; Wraca xiężyc, twarz jego pełna i rumiana, Fijołek podniósł listki otrzeźwione mrokiem.
Znowu stanęła w oknie moja ukochana, W piękniejszym jeszcze stroju i z weselszém okiem, Znowu u nóg jéj klęczę—tak smutny jak zrana.