IV. WIDZENIE SIĘ W GAJU.
Reading edition
—Tyżeś to? i tak poźno?—Błędną miałem drogę, Śród lasów, przy niepewnym księżyca promyku; Tęskniłaś? myślisz o mnie?—Luby niewdzięczniku. Pytaj się czy ja myśleć o czém inném mogę!
—Pozwól uścisnąć dłonie, ucałować nogę. Ty drżysz! czego?—Ja nie wiém, błądząc po gaiku, Lękam się szmeru liścia, nocnych ptaków krzyku; Ach! musimy być winni kiedy czujem trwogę.
—Spóyrzyj mi w oczy, w czoło; nigdy z takiém czołem Nie idzie zbrodnia, trwoga nie patrzy tak śmiele. Przebóg! jesteśmyż winni że siedzimy społem?
Wszak siedzę tak daleko, mówię tak nie wiele, I zabawiam się s tobą mój ziemski aniele! Jak gdybyś już niebieskim stała się aniołem.