X. BAJDARY.
Reading edition
Wypuszczam na wiatr konia i nie szczędzę razów: Lasy, doliny, głazy, w kolei, w natłoku U nóg mych płyną, giną jak fale potoku; Chcę odurzyć się, upić tym wirem obrazów.
A gdy śpieniony rumak nie słucha rozkazów, Gdy świat kolory traci pod całunem mroku, Jak w rozbitém zwierciedle, tak w mém spiekłém oku, Snują się mary lasów i dolin i głazów.
Ziemia śpi, mnie snu niema, skaczę w morskie łona, Czarny wydęty bałwan z hukiem na brzeg dąży, Schylam ku niemu czoło, wyciagam ramiona,
Pęka nad głową fala, chaos mię okrąży, Czekam aż myśl jak łódka wirami kręcona, Zbłąka się i na chwilę w niepamięć pogrąży.