II.
Reading edition
Mówię z sobą, z drugimi plączę się w rozmowie, Serce bije gwałtownie, oddechem nie władnę, Iskry czuję w źrenicach, a na twarzy bladnę; Nie jeden z obcych głośno pyta o me zdrowie,
Albo o mym rozumie cóś na ucho powie. Tak caly dzień przemęczę; gdy na łoże padnę, W nadziei że snem chwilę cierpieniom ukradnę, Serce ogniste mary zapala w mej głowie.
Zrywam się, biegę, składam na pamięć wyrazy, Któremi mam złorzeczyć okrucieństwu twemu, Składane zapomniane po milion razy.
Ale gdy ciebie ujrzę, nie pojmuję czemu Znowu jestem spokojny, zimniejszy nad głazy, Aby goreć na nowo—milczéć podawnemu.