← Table of contents
Szopka

KRAKOWIACZEK SKUBA.

Reading edition

Pod wawelską skałą Mieszkał smok-potwora, Czatował na ludzi Z rana do wieczora. Czatował i ludzi Zjadał tuzinami, Aż kraj płakał cały Gorącemi łzami. Tedym se pomyślał, Że to sprawa kusa, I poszedłem prosto Do króla Krakusa. —Daj, królu, barana, Daj mi worek siarki, A ja Kraków zwolnię Od tej gospodarki.— Do baraniej skóry Siarki nałożyłem, Potem mocną dratwą Po szewcku zaszyłem. Buch! pod smoczą jamę Kąsek smakowity— I wyłazi potwór, Jak zawdy, niesyty. Już skórę ze siarką Połknął smok przeklęty, Już go srodze piecze Ogień zażegnięty. Poleciał do Wisły, Wodą się zapija I żłopie, i żłopie, Aż pękła bestyja! Gdy się król dowiedział O zgonie szkodnika, Dał mi złotą zbroję, Dzielnego konika. A lud, rad, że przyszła, Na potwora zguba, Wołał:—Niechaj żyje Krakowiaczek Skuba!

Krakowiaczek Skuba

Ilustracja: Krakowiaczek Skuba
Ilustracja: Krakowiaczek Skuba
Explore with AITake your curiosity a little further.

Reading settings