EMIGRANT.
Reading edition
Za morzami, za górami, Błądzę w obcej ziemi, Smutne oczy mocząc łzami W tęsknocie za swemi. Kiedy spojrzę rozżalony Ku rodzinnej stronie, Serce bije jakby dzwony, Płacze w biednem łonie. Oj, ty wiosko, droga wiosko, Na com ja cię rzucił? I tę świętą Mękę Boską, Gdziem pacierze nucił? Ten kościołek pochylony, Taki sercu miły, I cmentarzyk ów zielony, Gdzie ojców mogiły. Tutaj spojrzeć dookoła Aż się oczy boją; Obcy ludzie, obce sioła I duszy nieswojo. Ni przemówić po naszemu, Ni się uradować,— Chyba przyjdzie nieszczęsnemu Do grobu wędrować! Oj, ty ziemio, ziemio droga, Z tobą jakby w niebie! Codzień kornie proszę Boga, Bym zobaczył ciebie! Tożbym leciał ku wschodowi Na sokolich piórach!— Żyć, umierać Mazurowi Tylko na Mazurach!
Emigrant
