THREN XIIII.
Reading edition
Gdźie té wrotá nieszczesné, którémi przed láty Puszczał się w źiemie Orpheus, szukáiąc swéy stráty: Zebych ia też tą śćiészką swéy namilszéy córy Poszedł szukać, y on bród mógł przebyć, przez który Srogi iákiś przewoźnik woźi bládé ćienie, Y w lásy niewesołé Cyprysowé żenie. A ty mię niezostaway, wdźięczna lutni moiá, Ale zemną pospołu pódź áż do pokoiá Surowégo Plutoná: owa go to łzámi, To témi żałosnémi zmiękczywá pieśniámi. Ze mi moię namilszą dźiéwkę ieszcze wróći, A ten nieuśmiérzony wemnie żal ukróći. Zginąć ći mu nie może: tuć sye wszytkim zostáć: Niech sye tylko niedoszłéy iágodźie da dostáć. Gdźieby też ták kámienné ten Bóg serce nośił, Zeby tám smutny człowiek iuż nic nie uprośił: Cóż temu rzéc? więc támże iuż zá iedną drógą Zostáć, á z duszą záraz zewléc troskę srogą.