THREN I.
Reading edition
Wszytki płácze, wszytki łzy Heráklitowé, Y lámenty, y skárgi Simonidowé, Wszytki troski ná świećie, wszytki wzdychánia, Y żale, y frásunki, y rąk łamánia, Wszytki á wszytki záraz w dom sye móy nośćie, A mnie płákać méy wdźięcznéy dźiéwki pomośćie: Z którą mię niepobożna śmierć rozdźieliłá, Y wszytkich moich poćiech nagle zbáwiłá. Ták więc smok, upátrzywszy gniazdo kryiomé, Słowiczki liché zbiéra, á swé łákomé Gárdło páśie: tym czásem mátká szczebiece Uboga, á ná zbóycę co raz sye miece, Próżno: bo y ná sámę okrutnik zmiérza, A tá niebogá ledwé umyka piérza. Próżno płakać, podobno drudzy rzeczećie: Cóż prze Bóg żywy, nie iest próżno na świećie? Wszytko prózno: mácamy gdźie miękcéy wrzeczy, A ono wszędy ćiśnie: błąd wiek człowieczy. Niewiem co lżéy, czy w smutku iáwnie żáłowáć, Czyli sye z przyrodzeniem gwałtem mocowáć.