Postanowienie.
Reading edition
24 czerwca (bez miejsca).
Niech moja dusza będzie cicha—czysta Jak ta noc letnia—spokojna—przejrzysta! Niech gwiazd tych złotych oblany pokojem Idę w świat—z światem walczyć wstępnym bojem: Choć w głębi serca żar się palić będzie Niechaj powagi oblecze mnie szata! Niechaj się stanę na zawsze i wszędzie Niewzruszon w ruchu—jak ten krąg wszechświata! Niechaj podobny będę do tej nocy, W której śpią wrzkomo ciała—duchy—mocy— I każda skała na ziemi jest cieniem, I każda fala na wodach—milczeniem, A jednak wszystko skrytych sił tysiącem Rwie się ku zorzy i stąpa za słońcem!— Takim być pragnę—lecz nie na to Panie, Bym świat uwodził i władał bliźniemi! Niech rząd dusz ludzkich innym się dostanie! Ja jedną tylko chcę zbawić na ziemi— Tę jedną tylko—co gdy skonam—skona A gdy żyć będę, ze mną zmartwychwstanie— Bo mi na wieki dana, powierzona Boś Ty mą siostrą uczynił ją Panie! Więc mnie wysłuchaj miłosierny Boże! Idę w świat straszny, gdzie miłości niema— Daj mi spokojność i siłę olbrzyma A duch mój wtedy tej duszy pomoże! Niech wśród męczarni stanę się aniołem, By cień mych skrzydeł pływać nad jej czołem— I wiecznie—wszędzie ochładzał jej skronie, I niósł ją lekko po nad życia tonie, Choć sam z nadziei i z szczęścia wyzuty Choć sam rozdarty—przebity, przekłuty— Niech będę dla niej, jak żywa opieka Czemsiś na ziemi—z bliska czy daleka— Jak duch świętego i serca człowieka! Wszelkiego bólu pociechą, osłodą! Nadzieją przyszłą i przeszłem wspomnieniem! Gdy zechce płakać—ach! płaczu swobodą! Gdy śpiewać zechce—ach! jej duszy pieniem! Na to niech żyję—na to mi daj siłę, Bobym inaczej prosił o mogiłę!
