VII.
Reading edition
Pieniądze — nervus rerum — jak na wszelką wojnę, tak i na wojnę z głodem koniecznie potrzebne.
Zapomagać w niedostatku pieniędzmi można trojako:
darem czyli jałmużną, — obmyśleniem pracy czyli zarobkiem i — zaliczką na zwrot, czyli pożyczką.
U nas głównie błądzono przeto, że do walki z głodem nie występywano z rozwagą, — z zasadnie obmyślonym programatem. Takie postępowanie w każdej wojnie zgubne, — w wojnie też z głodem niemoże być zbawiennem. Błądzono też przeto, że sprawy głodowej nietraktowano nigdy dotąd — jak należało — ekonomicznie, ale zawsze politycznie.
Dziś, gdy po zebraniu się sejmu, kraj powołano do wspólnej z rządem rady, gdy przeto zaniechano kosztownej a niepożytecznej gonitwy o pierwszeństwo, — dziś godziłoby się — unikając dawnych błędów, w tej bardzo zwikłanej sprawie iść rządowi ręka w rękę z krajem, i zasadnie rozglądnąwszy stan rzeczy, dobrze uorganizowaną wyprawę urządzić na głodowe licho!
Oby nam troskliwość o dzisiejszy niedostatek nieusunęła z pamięci przekonania, że niedostatek ten będzie jeszcze wzrastał; — że w lutym będzie dotkliwszym niż dziś, a w maju dotkliwszym niż w lutym! Rzecz bowiem jasna, że zapasy chleba jakie dziś są, szczupleć będą z każdym dniem, a nowych nie będzie przed sierpniem!
Za tem przekonaniem iść musi koniecznie i kolej wsparcia, w odwrotnym oczywiście stosunku: dziś szczuplejsze, chłodniejsze, oględniejsze, — a czem dalej — hojniejsze, gorętsze!
Dla tego też powyżej wymienionym trzem rodzajom wsparcia taką loiczną zaznaczamy kolej:
1. Pożyczka, jako fundusz na zapomogę, zarobek i jałmużnę, najprzód potrzebna;
2. Zarobek;
3. Jałmużna;
W tej też kolei mówić o nich będziemy.
I.
O pożyczce.
Czy nam łatwo dostać pieniędzy? — to nie ulega żadnej wątpliwości. U nas wszyscy biedni, — wszystko biedne; — ale kraj zamożny! Kraj szukając pożyczki, nie potrzebuje żebrać u banków; — banki owszem ubiegać się będą, bo dobry to dla nich interes; — a gdyby twarde stawiali warunki, mianowicie, gdyby gotówki dać nie chcieli, — to i bez nich damy sobie radę; nie poddawajmy się zwątpieniu!
Jeśli z banku, to gotówką tylko braćby należało, i to byłoby najlepsze. Jeśliby zaś uznano koniecznie brać listy zastawne lub losy loteryjne z kuponami i o chwiejnym kursie; — jeżeliby uznano koniecznie, pomnożyć massę tych nieszczęsnych procentowych papierów, więżących kredyt i skostniających kapitały, z natury swojej do ruchu i obiegu przeznaczone; — a toćby najlepiej wyjednać upoważnienie rządu, żeby Wydział krajowy sam takie papiery wydał. Konkurowałyby one niezawodnie zwycięzko z wszelkimi innymi, jak niegdyś konkurowały listy zastawne tow. kred. galic., choć przez długie lata niechciano ich notować na giełdzie wiedeńskiej.
Ile nam potrzeba? — To zależy od tego, o ile uzna sejm za właściwe, niedoli kraju zasadnie zaradzić, czyli też tylko zagoić jeden z tej niedoli wydatniej powstały wrzód, — jeden jej symptom — głód! czy zechce on złe wytępić w zarodzie, czy tylko biedę chwilową, w jednem zakąciu kraju objawioną, — ukoić równie chwilową zaradą; — słowem zależy to od tego, czy sejm w leczeniu choroby kraju chce być homeopatą, czy operatorem!
Gdybyśmy tylko symptomatyczne leczenie głodu wschodniego zakącia mieli na uwadze, — nie bylibyśmy podnosili głosu: pewni, że wydział sejmowy z dat dostarczonych mu przez rząd i członków sejmu, najdokładniej obeznanych ze stosunkami okolic dotkniętych plagą, — najlepiej zdoła stan sprawy rozpoznać i według potrzeby zaradzi.
Poczucie obowiązku dziennika krajowego wskazuje nam wszakże potrzebę wyższego w tej sprawie poglądu, — wskazuje też prawo zwrócenia uwagi reprezentantów kraju na źródła złego, o ile się nam rozpoznać one udało.
Otóż głosowalibyśmy za tém, żeby zaciągnąć wielką pożyczkę, — i nie półśrodkami, ale całą siłą uderzyć na złe, które trapiąc nas ciągle, bez przerwy prawie, bez oddechnienia, — nie pozwala nam rozwinąć gospodarstwa kraju, nie pozwala nawet wydobyć z ziemi niewyczerpanych, poczęści nietkniętych dotąd skarbów, jakich dobry Bóg w szczodrości swojej nie poskąpił naszemu krajowi! — Po raz pierwszy teraz w złej dobie odsłaniamy je z ufnością! Zobaczymy, — czy banki wiedeńskie zdobędą się na dumę Skarbka, — gdy pozwalając im złożyć w bezpiecznym chramie naszej ziemi skarby ich zabiegów, o pożyczkę do nich się udamy, — czy wrzucą tam klejnot złota! A łatwiejby to im przyszło, i zawszeby na ich korzyść chromiało to porównanie, bo Skarbek już się nigdy nie spotkał ze swoim pierścieniem, — oni zaś pewni być mogą, że klejnot z lichwą odzyszczą; — pewni być mogą, że kraj — acz nie swoją wygłodzony winą — szczérzéjby odrzekł im Habdank!
Baczni, żeby nad możność nie obciążyć kraju, zasiądźmy do liczby, ile też mamy rękojmi, — a najprzód w ziemi. Galicya ma:
morgów wartości Roli 5,534.505 po 50 fl. = 276,725.200 Łąk i ogrod. 1,761.936 „ 75 „ = 132,145.200 Pastwisk 1,142.161 „ 20 „ = 22,843.220 Lasów 3,419.589 „ 25 „ = 85,489.725 ____________________ razem 42 fl. = 517,203.345 fl.
Pomimo, że bardzo znaczne dobra kościelne, funduszowe i majoraty zupełnie są wolne od długów, — przyjąwszy przesadnie połowę tej wartości ziemi na długi i ciężary wszelakie; pozostaje przecie 250 milionów guld. austr. jako czysta wartość ziemi, — a zatem roczny z niej pięcioprocentowy dochód na 12-1/2 milionów guld.
Baron Czörnig zgodnie z kadastrem liczy z morga użytecznej ziemi w Austryi przychód na 15 guldenów, a na uprawę, podatki i ciężary ziemskie, potrącając 2/3 — liczy dochód z morga po 5 guldenów. W zastosowaniu do Galicyi, uczyniłby dochód czysty z 11,858.190 morgów użytecznej ziemi naszej 59,290.950. Strąciwszy tedy połowę na opłatę długów hipotecznych, pozostałby dochód gospodarski 29,645.475 guldenów. A ponieważ oczywiście za wysoko przychód z gruntu przyjął, redukując go jeszcze do połowy, staniemy blizko liczby, wyżej z wartości ziemi wywiedzionej; i tylko dla tego podaliśmy tu urzędowe obliczenie, żeby tém wybitniej stanęła słuszność a nawet skromność naszej liczby.
A owoż jeszcze inna liczba. Galicya płaci rocznie rządowi:
Razem Wschodnia. Zachodnia. == guld. austr. podatków stałych 4,548,900 — 2,295,780 == 6,838,680 „ niestałych 11,772,470 — 7,631,435 == 19,403,905, dóbr i lasów narod. 263,635 — 86,355 == 349,990, z różnych źródeł 87,111 — 27,118, == 114,229. ___________________________________________________________ W ogóle 16,666,116 — 10,040,688 == 26,706,804.
Z tych zestawień widzimy, że gdybyśmy rękojmię pożyczki dali tylko na ziemi, — moglibyśmy bez obawy przeciążenia kraju zaciągnąć 12 milionów guldenów, bo tyle wynosi przesadnie nisko obliczony dochód z tej ziemi; — a przecież nie lekkomyślnie zadłuża się ten, co tyle tylko pożycza w potrzebie, ile ma rocznego dochodu. A wierzyciel uzna bez wątpienia dobrą rękojmię w dłużniku, który o połowę mniej pożycza, aniżeli z mienia swego opłaca podatku!
Byłaby tedy pożyczka łatwa — i krajowi nie ciężka bynajmniej. Idzie teraz o to, jak ją użyć? jak nią rozporządzić?
Głodnym pożyczać — niepodobna! Pożyczka musi mieć rękojmię oddania, — a głodny żołądek, to zła hipoteka.
Niechąc ani siebie łudzić, ani na cięższą potém biedę narażać biednego, pożyczkę dać można tylko na rękojmię produkcyi — a jedzenie to nieprodukcyjne przedsiębiorstwo, — to konsumcya.
Pożyczkę tedy dać można takim tylko:
a) Którzy nie na pożywienie, ale na prowadzenie żywiącego ich gospodarstwa lub rzemiosła potrzebują wsparcia, bez którego popadliby w nędzę. Tak rolnikowi, któryby bez tej zapomogi musiał przedać bydło na chleb, a przetoby podupadł i nie mógł obsiać na wiosnę, — tak rzemieślnikowi na materyał, z którego wyrobione rękodzieło żywi go z rodziną, a którego w skutek drożyzny i niedostatku albo wcale kupićby nie był w stanie, albo lichwa zań dana pochłonęłaby cały zarobek i potrąciła go w nędzę.
b) Rolnikom, którym nie brak ani żywności ani ziarna siewnego, ale brak funduszu na prowadzenie większego gospodarstwa, — a którzy gdyby gospodarstwo to zaniechać lub rozwój jego ścieśnić z niedostatku musieli, nietylkoby sami upadli, aleby rozpuścić musieli czeladź służebną i zarobku dawaćby nie mogli ludziom z dziennej pracy, z tego u nich zarobku dotąd żyjącym. Zasiłek dany takiemu rolnikowi, chroni tedy od nędzy nie jego tylko samego, ale przy nim wiele innych rodzin, jest tedy zapomogą daną na wyżywienie wyrobnikom pośrednio za rękojmią pewniejszego dłużnika.
Pożyczkę taką niedość dać za pewną rękojmią. Zadaniem sumiennych rozdawców byłoby pilnować surowo, żeby też wyłączenie na cel przeznaczony użytą została. Dłużnik bowiem biorący ją, a używając onej na cele inne, krzywdzi wprost tych, których miał za pośrednictwem własnego interesu ratować od głodu. Dobrzeby tedy było dawać ją tylko za wyraźnem na piśmie danem oświadczeniem, na jaki użytek zapewniający pośrednią pomoc wyrobnikom, użytą zostanie — i tylko po sprawdzeniu właściwości takiego użytku.
Ależ takie zasiłki dawane pojedyńczym osobom nie zaradzą złemu stanowczo; i nie większa będzie ich wartość, jak kiedy w wylewie rzeki zatkamy kilku łopatami ziemi wyrwę w grobli, a nie usuniemy raczej zatoru lodów, zapierających bieg wody, która niebawem parta na odwrót wyrwie znowu zawał niezdarny i powódź zrządzi tem sroższą.
Będzie to pomoc z dnia na dzień; — otarcie łez, ale nie usunięcie łez tych powodu! Więc otarte, znowu popłyną...!
W Anglii klęski niedoboru żniwa nie cenią według sumy na sprowadzenie zboża wydanéj, — ale według stósunku przywozu zamorskiego zboża do wywozu płodów przemysłu swego: owoców swéj pracy. Tam w takiéj dobie krzątają się wszyscy o pomnożenie wywozu, żeby w skarbie narodu zrównoważyć klęskę.
W roku głodu 1839 zapłaciła Anglia za zamorskie zboże jedenaście milionów funtów szterlingów, na zażegnanie okropnego głodu 1854 roku dokupić musiała ziarna za 21 milionów; a przeto w dwójnasób więcej. Mimo to klęska 1854 nie kosztowała tam więcéj jak w roku 1839; — bo w roku tym Anglia przedała światu wyrobów swoich za 55 milionów funtów, — a zaś w roku 1854 za 97.
Słusznie też wołają ekonomiści z przerażeniem: „Na Boga, cóżby się było z Anglią stało, gdyby płacąc za chleb dla ludu 21 milionów, — nie mogła była 1854 roku wywieźć więcej towarów, jak 1839!” — Tak to tam liczą!
To nie pożyczka, — to zaliczka! Tam praca daje, praca oddaje!
Czemże my spłacimy zaliczkę, jeśli nie będziemy podobnej jak Anglicy liczby czynili?
Pojedyncze osoby zasilone od biedy nie zwrócą pożyczki, —
bo u nas bieda powszechna a dawna, bo u nas:
„...niemasz domu żadnego i żadnego męża „Którego jarzmo długów wzdy nie uciemiężą. „...W tym kale zanurzony, w letargu uśpiony „Rzym wzruszyć, któryż sposób mógł być znaleziony?”
(J. E. Minasowicz. Farsalija.)
Ziemia kraju dostanie pożyczkę — ale oddać ją może tylko — praca kraju!