Dzień nadchodzi.
Reading edition
Niegdyś, niegdyś z pod Wawelu Młódź rycerska biegła w zbroi, Do jasnego biegła celu, Nadstawiając piersi swojej. Przy zakonie stojąc twardo I przy prawie swem człowieczem, Z męską śmierci szła pogardą. Chrześcijaństwa bronić mieczem; I w orężnej świata dobie, W której wszystko krwią się płaci, Wywalczała chwałę sobie, A ochronę słabszej braci. Ten rycerski dzień wysługi Już się skończył—już obrońcę Na spoczynek poszli długi I nad nimi zaszło słońce Przeszłość cała, jasna, żywa Zatonęła w nocną ciszę, Lecz w podziemiach, gdzie spoczywa, Młode dziecię znów kołysze. I choć jeszcze chmurno, mroczno, Już się sercem budzą młodzi, Czuć już jasność niewidoczną, Czuć, że nowy dzień nadchodzi. Dzień nadchodzi, w którym ludy Rozdzielone krwią przelaną, Nienawiścią zbrojne wprzódy, Do bratniego koła staną. I na gruzach krwawej pychy I plemiennych walk szaleństwa Wzniosą w niebo ołtarz cichy Zwycięskiego człowieczeństwa. W tym dniu nową zbroję włożym I na serca walczyć będziem I miłości duchem bożym Świat ogarniem i zdobędziem.